Organizacja według Czechów 20


Życie w Czechach wydaje się być podobne do naszego polskiego, choć Angelika mama Calineczki widzi w nim różnice.

Zapraszam Was w jej imieniu na małą wycieczkę po czeskiej organizacji ;). Jeżeli macie ochotę na więcej zajrzycie na Calineczkowy blog 

życie w Czechach

życie w Czechach 

Mieszkam w Czechach już 6 lat. To kraj położony bardzo blisko Polski, więc kulturalnie bardzo podobny. Choć są zwyczaje i przyzwyczajenia zupełnie odbiegające od tych, które znałam mieszkając w Polsce.

zwyczaje zakupowe 

Zauważyłam, że Czesi przeglądają wszystkie promocyjne gazetki, bardzo je lubią… I chodzą do wszystkich sklepów po kolei, kupując to co akurat jest tańsze. Często robią tak, że wycinają sobie z poszczególnych ulotek to, co jest akurat jest w promocji i chcieliby kupić, żeby nie nosić całej gazetki ze sobą… I dzięki tej wyciętej karteczce wyszukują to, co ich interesuje.

Ja tego nie robię. Szkoda mi czasu, aby jednego dnia obskoczyć 5-6 marketów. Po prostu chodzę do jednego i kupuję to, co potrzebuję. Czasem zdarza się, że ktoś się dziwi dlaczego tak robię, bo przecież można na tym oszczędzić…

dzień z życia Czecha 

Typowy dzień mieszkańca Czech wygląda pewnie jak u nas.

Od rana odprowadza się dzieci do przedszkola/szkoły. W drodze powrotnej zakupy, a potem obiad, sprzątanie. Często też spotykam się z tym, że na zakupy jeździ się popołudniami całą rodziną i robi wspólne wielkie zakupy.

Czesi z reguły są bardzo oszczędni, lubią oszczędzać na wszystkim i kupować to co jest tańsze. U nich zdecydowanie bardziej liczy się cena, nie jakość produktu. Nad tym bardzo ubolewam, bo widać ten fakt szczególnie w jakości jedzenia w Czechach. Ciężko trafić na dobre mięsa, czy wędliny, albo warzywa. Trzeba kupować od naprawdę sprawdzonych sprzedawców, żeby się nie naciąć. Jednak mało kto zwraca na ten fakt uwagę – liczy się cena, więc ludzie chodzą do supermarketów i kupują to co najtańsze.

Bardzo lubują się w podrobach i mogliby je jeść codziennie… Nawet u córki w przedszkolnym menu co drugi dzień jest jakieś danie z podrobami. Poza podrobami kupują też dużo mięsa. Rzadko można spotkać tutaj dania typowo wegetariańskie – mięso musi być na obiad, bo inaczej to nie obiad. A im bardziej tłuste tym lepsze.

Wyobrażacie sobie w polskim przedszkolu na obiad dla dzieci golonkę? Albo karkówkę z grilla? Tutaj tak to właśnie wygląda…

czeskie oszczędności 

To co mnie najbardziej zadziwia odkąd tu mieszkam – Czesi najwięcej oszczędności szukają w dzieciach… Co jest zupełnym przeciwieństwem do tego, co robią nasi rodacy…

U nas , chcąc dla dzieci jak najlepiej, kupujemy drogie zabawki, ładne ubranka, prezenty – oczywiście w drodze rozsądku i w zależności od zasobności portfela… Chodzi mi o to, że gdy mamy wybór – wolimy kupić coś dziecku, niż sobie…

W Czechach działa to zupełnie inaczej. Czesi oszczędzają na dzieciach. Uważają, że dzieci jak dorosną i będą pracować, to same sobie kupią co chcą. Dla mnie to śmieszne rozumowanie, bo zawsze na pierwszym miejscu stawiam moje dziecko. Dzieci tutaj nie mają wielu drogich zabawek i modnych ubrań… Zdarza nam się na przykład w przedszkolu, że przedszkolanki dziwią się, że córka przyszła w nowej bluzce i każą ją przebierać w jakąś starszą, żeby nie zniszczyła… Zawsze wtedy tłumaczę, że jak zniszczy, to trudno, nie będziemy rozpaczać. To zazwyczaj spotyka się z wielkim szokiem.

czeskie porządki 

Chciałabym jeszcze poruszyć temat porządków w domu, ale niestety nie potrafię – Czesi rzadko kiedy zapraszają kogoś do swojego domu, chyba raczej wolą spotykać się w barach, czy pubach, albo na spacerach… Oczywiście zdarzało się, że byłam w domu u jakiejś czeskiej rodziny, ale nie jest to sytuacja zbyt częsta. Zawsze jednak wszędzie panował porządek i było bardzo czysto.

polska organizacja w Czechach 

Podsumowując – na szczęście nie mam problemu z tym, by zaaklimatyzować się w nowej rzeczywistości. Żyję po prostu po swojemu i na swoich zasadach.

Posiadam w domu czeski kalendarz ścienny, w którym zapisuję wszystkie notatki i ważne wydarzenia, o których nie mogę zapomnieć. Jest to zdecydowanie jeden z moich najważniejszych pomocników w organizacji. Pomaga mi się odnaleźć w czeskich realiach… Zaczęłam kupować taki kalendarz, kiedy córka poszła do przedszkola. Po prostu bałam się, że pewnego dnia zaprowadzę ją do przedszkola w dzień wolny od nauki. Nie znam dat czeskich świąt i ten kalendarz jest sporym ułatwieniem dla mnie. Nie wyobrażam sobie, by nie wisiał w widocznym miejscu w moim domu.

czeski kalendarz

Drugim moim pomocnikiem jest planer, gdzie zapisuję sobie pomysły ba blogowe wpisy… W notatkach powstają szkice moich wpisów – zwłaszcza tych od serca, z przemyśleniami. Od zawsze wolałam pisać po tradycyjnym papierze – jakoś mi łatwiej zebrać myśli wtedy.

 

Bardzo lubię Czechów i ich podejście do życia. Są narodem, który nigdzie się nie spieszy, który ma na wszystko czas… Są zazwyczaj wiecznie uśmiechnięci i rozgadani… No i bardzo mało narzekają. Takie życie mi się podoba.