Jak planować posiłki- BaBy w Kuchni 19


Ewa- Żona, mama Trójki, redaktorka i miłośniczka słowa pisanego. Po godzinach prowadzi blog BaBy w kuchni – wspólne dziecko 17 matek, które połączył fakt, że w grudniu 2010 roku wylądowały na porodówce (każda na innej).

Spotkały się online, by wymieniać się doświadczeniem i swoją codziennością, m.in. kuchenną. Tak powstała wirtualna książka kucharska, która po latach przyjęła postać bloga.

Możecie ją również znaleźć na FB i INSTA.

JAK PLANOWAĆ POSIŁKI NA CAŁY TYDZIEŃ?

Planowanie mam we krwi.

Uwielbiam tworzyć listy pełne punktów, które potem z zapałem wykreślam (to najlepsza część planowania!). Dziś pokażę Wam, w jaki sposób planować jadłospis, a przy okazji także zakupy na cały tydzień. I to w czasie krótszym niż dwa kwadrans.

OD CZEGO ZACZĄĆ

  1.  Zastanówcie się, skąd bierzecie przepisy.
    Jeśli z głowy – super, macie już wszystko, czego Wam potrzeba.
    Jeśli macie sprawdzone dania, z których najczęściej korzystacie, spiszcie je w jednym miejscu, np.:
    w zeszycie albo ozdobnym przepiśniku,
    w Wordzie, dodając ułatwiający szukanie spis treści,
    na wydrukowanych kartach, wpiętych w segregator albo włożonych do ładnego pudełka,
    na blogu.
    Jeśli korzystacie z książek kucharskich – przeglądajcie je w wolnej chwili i zaznaczajcie samoprzylepnymi karteczkami przepisy, które Wam się spodobały. Zyskacie sporo czasu w dniu planowania i nie będziecie musieli wertować za każdym razem całej książki.
    Jeśli natomiast lubicie próbować nowych dań, a przy szukaniu inspiracji korzystacie z Internetu – koniecznie zróbcie sobie na pasku zakładek folder KUCHNIA z podfolderami obejmującymi różne kategorie. planowanie jadłospisuWrzucajcie tam wszystkie przepisy, na które natkniecie się w ciągu tygodnia. Do wyszukiwania inspiracji polecam agregatory kulinarne Durszlak.pl i Zmiksowani.pl. Dzięki nim poznacie mnóstwo blogów, które będziecie mogli zacząć śledzić. A później już sama codzienna „prasówka” na facebook’u podsunie Wam pomysły na obiad i deser.
  2.  Przygotujcie formularz.To jeden z najtrudniejszych punktów. Do idealnego formularza z tygodniowym jadłospisem dochodzi się na zasadzie prób i błędów. W moim tydzień zaczyna się w sobotę – i to wcale nie dlatego, że tak kochamy weekend (choć to też), ale po prostu zakupy robimy najczęściej końcem tygodnia, żeby uniknąć sobotniego tłoku, więc wszystko musi być wcześniej gotowe.W formularzu umieściłam standardowe kategorie (śniadanie, obiad, kolacja) i to, co lubię najbardziej, czyli słodkości, pieczywo, dodatki do kanapek. Zostawiam sobie też zawsze miejsce na dania, które nie mieszczą się w żadnej z tych kategorii – te lądują w dodatkach.Drugi formularz, czyli lista zakupów, tworzy się w zasadzie „sam” podczas planowania posiłków. I oczywiście można spisywać produkty jak leci, ale wtedy po pierwsze może się okazać, że coś zapiszecie dwa razy (jeśli będzie potrzebne i w sobotę, i w czwartek), a po drugie pogubicie się w sklepie. Bo to nie kilka produktów, jak przy zakupach codziennych. Lista będzie długa.Zakupy robicie pewnie zazwyczaj w tym samym sklepie i zapewne znacie go na wylot. Spróbujcie rozpisać listę produktów według alejek, przy których się znajdują. Dzięki temu same stworzą się Wam grupy, które będziecie mogli wpisać w kolejne okienka tabeli. Tutaj także zabezpieczcie się, dodając kategorię „INNE”, do której wrzucicie to, co nie mieści się nigdzie indziej.jadłospis druk
  3. Wypełnijcie formularz.Wybierzcie jeden wieczór w tygodniu, kiedy możecie wygospodarować spokojne 30 minut, najlepiej na dzień lub dwa przed planowanymi zakupami.Zróbcie sobie dużą herbatę i przygotujcie Wasze źródła przepisów (zeszyt, karteczki, książki kucharskie, zakładki ze stronami z Internetu itp.).Sprawdźcie, co macie w lodówce. Rzeczy z krótkim terminem ważności i wszystkie „resztki” uwzględnijcie w pierwszej kolejności.Zastanówcie się, czy w tym tygodniu będą u Was goście. Przypomnijcie sobie rodzinny rozkład zajęć – chodzi o to, żeby sprawdzić, kiedy macie czas na dłuższe stanie przy kuchni, a kiedy potrzebujcie czegoś, co zrobi się prawie samo.planowanie2

Zacznijcie pisać

Ja zazwyczaj planuję w ten sposób:

  • 2-3 zupy
  • 4-5 obiadów
  • 1-2 kolacje (najczęściej typowe kolacje jemy w weekend; w ciągu tygodnia wieczorami jemy wspólnie obiadokolacje, czyli „obiad” z mojej rubryki)
  • 1-2 dodatki (to „gratisy” dla Męża do pracy – nie przywiązuję się za bardzo do tej kolumny ;))
  • 1 ciasto (na niedzielę; ewentualnie dopisuję drugie, jeśli wiem, że w tygodniu odwiedzą nas znajomi)
  • 3 rodzaje pieczywa (w zasadzie nie jemy kupnego)
  • 1-2 dodatki do kanapek (żeby uciec od wędliny i serów)
  • „inne” to dodatki typu domowe kulki śniadaniowe, granola, cukier waniliowy (jeśli wiem, że się kończy) itp.

Po wpisaniu każdego kolejnego dania albo na sam koniec uzupełnijcie listę zakupów o produkty, które będą Wam potrzebne do ich wykonania. Nie zapomnijcie o rzeczach, których używacie do zrobienia drobnych posiłków, np. śniadań niewpisanych na listę (mogą to być produkty typu wędlina, serek kanapkowy itp.), czy o przekąskach (typu jogurty dla dzieci, owoce) albo o tym, czego po prostu zaczyna brakować.

NA KONIEC NAJWAŻNIEJSZE!

Nie przywiązujcie się za bardzo do tych list! Wiecie dlaczego najczęściej unikamy planowania? Bo boimy się, że nie będziemy się stosować do wypisanych punktów. A tymczasem nic nie stoi na przeszkodzie, żeby je ominąć albo zastąpić innymi.

To, co wypisujecie na liście, to sytuacja IDEALNA. Jeśli nic niespodziewanego się w tygodniu nie wydarzy, to będziecie mieć pod ręką wszystko, żeby przygotować śniadanie, obiad i kolację na każdy dzień.
Listy są po to, żeby mieć spokojną głowę – jeśli nie chcę/nie mogę/nie mam czasu, to NIE MUSZĘ myśleć o tym, co przygotować na obiad, i NIE MUSZĘ biegać do sklepu po kolejne produkty.

Nie wykręcajcie się brakiem czasu, bo czas dzięki planowaniu zyskacie. Nie bójcie się, że nie wyjdzie – bo tu nie ma się co zepsuć. Po prostu spróbujcie. Gwarantuję, że po kilku tygodniach będziecie się zastanawiać, jak do tej pory mogliście żyć bez planowania.

 

P.S Gotowce do druku Ewy możecie pobrać TUTAJ!

 

  • Pingback: Pełna moc życia, noworoczne plany i podsumowanie roku 2016 - NiePerfekcyjny Świat()

  • Planowanie jedzenia u nas w domu wygląda bardzo podobnie:) Tabelkę z produktami dzielimy zwykle na kategorie takie jak działy w supermarkecie, żeby było łatwiej zrobić zakupy w sklepie.

    • te podziały to świetny sposób! U mnie zazwyczaj Em robi zakupy i każe sobie właśnie w taki sposób listę rozpisywać 😉

  • Robię bardzo podobnie, ale listy tworzę w kalendarzu:),muszę jednak spróbować takich drukowanych. I też uważam, że zbytnie przywiązywanie się do planu nie jest dobre:)

  • Gdy był okres, że gotowałam tylko dla Naszej dwójki można było wszystko zaplanować, ale od chwili gdy teściowa urzęduje w kuchni i gotuje dla czwórki nie można nic zaplanować bo robi co chce.

    • oj nie zazdroszczę!

  • Zbierałam kiedyś zakładki do przepisów internetowych, ale zauważyłam, że w ogóle do nich nie zaglądam. Jeśli wiem, że potrzebuję konkretnego przepisu łatwiej mi skorzystać z wujka google 🙂 Ale książki kucharskie kolekcjonuję namiętnie (o rany, jak ja uwielbiam je przeglądać), znam je niemal na pamięć, więc nie potrzebuję zaznaczania przepisów 🙂 Mam też swój własny przepiśnik z przepisami po mamie albo przepisanymi ze stron internetowych (jeśli często do nich wracałam). Łatwiej zabrać mi do kuchni książkę czy przepiśnik niż laptopa, gdy potrzebuję przepisu 😀

    Moje planowanie wygląda tak, że raz w tygodniu spisuję na kartce listę obiadów – bez dzielenia ich na dni – i na tej podstawie listę zakupów. A potem dobieram obiady w zależności od tego na co mam ochotę i czas (bo nie zawsze jestem w stanie to przewidzieć na tydzień w przód :D). Ale planowanie posiłków na pewno ułatwia życie – nie muszę codziennie chodzić do sklepu po drobne zakupy tylko załatwiam to jednym wyjazdem do sklepu 😉

    • to tak jak u mnie! Często korzystam z youtube, ciekawe i szybkie dania można wychaczyć 😉

  • Arcydzielna

    Też planuje, nauczyłam się tego na diecie 🙂 kiedy dostałąm kartki z jadłospisem szybciej orgnizowałam sobie zakupy i z zaplanowaną listą też wydaje mniej bo wiem, czego nie potrzebuję 😉

  • Planowanie byłoby już proste, ale największy problem to nadal odpowiedź na pytanie, kto ile zje 🙂 Szczególnie, że każde danie ma jakoś dziwnie inny współczynnik wielkości optymalnej porcji.

  • Ja przygotowałam sobie planer jadłospisu wraz z listą zakupów. Narazie sprawdza się doskonale. Od jakiegoś czasu chce się zorganizować i pisanie bloga ma mi w tym pomóc 🙂 Pozdrawiam serdecznie Marta

    • to trzymam kciuki za bloga, ja dopiero zaczynam wprowadzać w życie planowanie posiłków 😀

  • Jagna Sleiman

    podziwiam! chyba nigdy mi się to nie uda 🙂

  • Najtrudniej zacząć! 😉

  • Przydałoby mi się wyrobić taki nawyk planowania, bo zawsze na żywioł idę, rzadko nawet z dwudniowym wyprzedzeniem, a tak miałabym mniej pracy i ciągłego zastanawiania się. 🙂

    • to tak jak ja 😛 Ale zmieniam to 😉

  • Oj nawet nie zliczę ile razy próbowałam wprowadzić planowanie posiłków…Super wpis. Może tym razem mi się uda!

    • trzymam kciuki!

  • Super sprawa! Ja zawsze planuję w głowie obiady i potem z gotową listą zakupów ruszam do sklepu 🙂